Przednia szyba jest znacznie wyższa i kanciasta. Felgi z RS4 zastąpiono kółkami, które sądząc po wyglądzie zaprojektował jakiś facet z Los Angeles. Zmieniono atrapę chłodnicy i to by było na tyle. O, i najważniejsze, drzwi mają klamki. Cały urok Spidera polega na tym, że nie ma dachu i za każdym razem wskakujesz do kabiny bez otwierania drzwi. Normalna klamka wystająca z nadwozia cały czas przypomina, że łysiejesz, masz 100 kilo, a młodość dawno za sobą. Czy w takim razie nadal jest to auto dla gościa z kryzysem wieku średniego? Nie mam pojęcia.
Jak mówiłem wcześniej, zmian albo nie ma, albo są znikome. Pod maską na przykład. Nadal siedzi tam czterocylindrowy 2.0 TFSI o mocy "ponad" 300 koni mechanicznych - jedynie zmieciono z niego kurz. Biegi nadal zmienia się za pomocą skrzyni DSG (w języku Audi S tronic), a napęd trafia na wszystkie koła. O szerszym nadwoziunadwoziunadwoziu, końcówkach sportowego wydechu czy hamulcach z TTS'a nie warto sobie zawracać głowy, żeby nie przysnąć.
Wiem czemu służą te zmiany (taa, co ty nie powiesz), dzięki nim auto nabrało produkcyjnych kształtów, a owiana w mgły tajemnic wzmianka Audi o "niezaprzeczalnej produkcji małej serii" składa się w jednoznaczną zapowiedź. Muszę tylko zadzwonić do ABT, niech zabiorą te klamki, żebym mógł przeskakiwać drzwi z czystym sumieniem.
Źródło: www.autogaleria.pl