Wstałem rano odśnieżyłem auto i myslę sobie: Odpali...
Zimno jak cholera jest . Ale auto odpaliło od strzału. Ucieszyłem się.
Miałem, dziś nieprzyjemną przygodę w drodze do pracy
(spoko żyję cały zdrowy, ale wkurwiony)
Jadąc do pracy zerkałem co chwila na wskaźniki, wiecie jakie pisać nie muszę.
Nagle temperatura doszła do 90 i po jakimś czasie podskoczyła jak nigdy...110 i rośnie...
- WTF myślę sobie, płyn mam, wszystko gra. Ale ostrożności nigdy za wiele. Wyłączyłem silnik, podniosłem maskę (w aucie, nie swoją)
Widzę, płyn jest, ale kapie ze zbiorniczka. No to powoli jadę dalej. Gaz i neutralny, żeby oszczędzać silnik. Będąc już przy pracy,szczęśliwy, że dojechałem cały...
Nagle !!! Jak nie pi***olnie !!!! Kupa pary w środku auta. gówno widzę... aw droga mi skręca !!! Otwieram drzwi dre, się do ochrony na parkingu: Otwieraj szlaban !!! Dojechałem...
Najpierw zacząłem wytrząsać resztki strachu z majtek. Później na spokojnie zadzwoniłem do mechanika. Powiedziałem co i jak się stało.
Oblookałem, też co mogłem więc tak z moich obserwacji:
- Wody w zbiorniczku wyrównawczym nie było. - pusto po 2 h staniu na parkingu
- Węże delikatnie mokre - parowało po wystrzale
- żadnych plam na śniegu - biały był więc może jakiś wąż puścił
- w aucie było ciepło jak jechałem ( może nagrzewnicę szlag trafił )
- może coś z tyłu silnika, bo pary było pełno w aucie w środku jak to strzeliło
i tutaj moje pytanie:
Co obstawiacie, jakiś wąż pierdyknął, czy może uszczelka pod głowicą....(tego się sam obawiam), ale Niech się wypowie kto się z tym spotkał. Może przesadzam. ale człowiek zawsze myśli o najgorszym. No chyba, że termostat nawalił bo nie włączył wentylatorów ( ale mu dam bobu) Wymienię go i po problemie.
Przy okazji jak by było to robione, wymienię się cały rozrząd w Audi ( po co dwa razy to samo ma mechanik robić jak, może raz)
Wiem, że na odległość ciężko zdiagnozować, ale zawsze coś....
Jakieś pomysły pasjonaci?

